Blog Biuro Podróży WADi "Na Wschód" Kolej Transsyberysjka, Wizy, Ubezpieczenia, Wycieczki, Wyprawy: Rosja, Białoruś, Ukraina, Chiny, Mongolia, Kazachstan, Uzbekistan, Tadżykistan, Pakistan, Azerbejdżan, Armenia, Gruzja,

jak

Mało kto wie, że z Rosji można latać na… Biegun Północny. Tak, tak do Arktyki.

W Rosji na półwyspie Tajmyr, w kraju Krasnojarskim znajduje się niewielka wioska o nazwie: Chatanga. Jest to jedno z najdalej wysuniętych miejsc na północ Rosji. Wioska Chatanga choć nie duża ma około 2600 mieszkańców.

W wiosce dla Turystów przygotowany jest Hotel, lotnisko, muzeum historii naturalnej i stacja meteorologiczna. Wioska Chatanga planuje stać się całorocznym portem przesiadkowym dla turystów udających się na Biegun Północny. Właśnie w Chatandze będą rozpoczynać się wyprawy polarne na Biegun Północny a sama Chatanga ma być ośrodkiem turystycznym z prawdziwego zdarzenia już od roku 2020. Bardzo ogólnie szacowane jest, że z tej opcji rocznie skorzystać może 300~500 turystów polarnych, arktycznych. To bardzo ciekawa inicjatywa nawet dla tak odległego miejsca na świecie jakim jest syberyjska Chatanga.

W sobotni miły dzień, konkurs Biura Podróży WADi!
Kto jest przedstawiony na obrazku poniżej? Jak nazywa się ta postać?

„Kto to jest?”

Jeśli zgadniesz? Napisz na: Konkurs@wadi.pl
a otrzymasz nagrodę niespodziankę…

Nagroda tylko dla Pierwszego zwycięzcy
🙂

Na pewnej naszej polskiej rządowej stronie, dokładnie stronie Centralnego Biura Antykorupcyjnego znaleźliśmy bardzo interesujący artykuł na temat historii Kolei Transsyberyjskiej. Co wspólnego ma CBA z Koleją Transsyberyjską nie wiemy sami, ale poniżej tekst artykułu:

Kolej Transsyberyjska i CBA31 maja 1891 roku rozpoczęły się pierwsze prace przy budowie Kolei Transsyberyjskiej. Za jej powstaniem stały powody polityczne, gospodarcze i strategiczne. Ponieważ łączyła ona odległe rosyjskie terytoria uznaje się, że była elementem zarówno obrony, jak i ofensywy, zabezpieczeniem interesów Rosji w rejonie Pacyfiku i zintegrowaniem jej pod względem administracyjnym.

Realizacja projektu po wojnach krymskich, które Rosja z hukiem przegrała, została wciągnięta w rozgrywkę polityczną między poszczególnymi ministerstwami finansów, wojny i transportu, które chciały mieć kontrolę nad koleją.

Wizję cara Aleksandra II o połączeniu Sankt Petersburga z Władywostokiem podzielał książę Siergiej Witte, który sprawdził się jako dyrektor Kolei Żelaznych. Mark Elliott i Simon Richmond w książce „Trans-Siberian Railway” nazwali go rosyjskim Cecilem Rhodesem*, któremu budowa kolei pozwoliła na zaspokojenie ambicji, a także sprawdzenie się jako zręczny dyplomata. To on najpierw zaproponował skrócenie linii kolei przez Mandżurię zamiast budowania jej na północ przez zakola Amuru.

Jednak tu na przeszkodzie stanął cesarz Chin. Wówczas, jak podają Elliot i Richmond, Witte pozyskał przychylność wpływowego chińskiego polityka, oferując mu potężne pożyczki na podreperowanie bliskiego bankructwa rządu. Samą propozycję budowy kolei postarał się przedstawić jako wspólne przedsięwzięcie chińsko-rosyjskie.

Skutkiem porozumienia było powstanie Banku Chińsko-Rosyjskiego i Kolei Wschodnio-Chińskiej, jako części Kolei Transsyberyjskiej. Podstawą prawną do jej budowy był sojuszu obronny przeciw Japonii, który podpisano 3 czerwca 1896 roku. W tej uroczystej chwili Rosję reprezentował minister spraw zagranicznych Aleksiej Łobanow-Rostowski i minister finansów Siergiej Witte. Przedstawicielem Chin był wicehrabia Li Hongzhang, którego nazwisko jest w Chinach po dziś dzień synonimem zdrajcy. Porozumienie ugruntowało rosyjską obecność w północno-wschodnich Chinach. O ile budowa linii kolejowej nazywana była wspólnym przedsięwzięciem, w rzeczywistości podlegała całkowitej kontroli Rosji.

Książę Esper Esperowicz Uchtomski (Ухтомский Эспер Эсперович ) – prezes Banku –  w swoich pamiętnikach „Strategiczne zwycięstwo nad dynastią Qing” napisał, że dzień po zawarciu sojuszu podpisano kolejną umowę zatwierdzającą zdeponowanie 3 milionów rubli w Banku Rosyjsko-Chińskim z przeznaczeniem na łapówki. Pierwszy milion rubli, według wskazań Uchtomskiego, miał zostać wypłacony w chwili, kiedy cesarz Chin ogłosi zgodę na budowę Chińskiej Kolei Wschodniej. Drugi milion – kiedy podpisany zostanie kontrakt na budowę i oznaczona trasa kolei, a trzeci – z chwilą zakończenia budowy.

Dokument potwierdzający wypłatę dla Li Hongzhong 1.702.500 rubli, pod którym podpisali się dyrektor departamentu w Ministerstwie Skarbu Rosji Romanow, Uchtomski i dowódca chińskiej armii Qitai Luo, został zdeponowany w Departamencie Skarbu Rosji. Dla Chin umowa z Rosją była brzemienna w skutkach. Nie mogły wpływać na ruchy rosyjskich wojsk, musiały stosować też wobec niej zaniżone cła. Kolejne żądanie Rosja wysunęła w grudniu 1897 roku, kiedy Chiny zostały zmuszone do udostępnienia południowego cypla Półwyspu Liaotuńskiego i wybudowania linii kolejowej łączącej miasto Dalian (Talien) z terytorium Rosji.

Budowa rosyjskiej linii kolejowej wzmogła w Państwie Środka nacjonalistyczne nastroje, które w 1900 roku doprowadziły do powstania bokserów, skierowanego przeciw cudzoziemcom i dynastii Quing.

Całkowity koszt budowy Kolei Transsyberyjskiej sięgał miliarda złotych rubli, kilkakrotnie więcej niż początkowo szacowano. Podczas końcowych etapów prac zauważono, że system księgowania związany z przedsięwzięciem różni się w zależności od regionu. Książę Siergiej Witte nadzorujący budowę jako minister finansów wysłał do Anatolia Kułomzina – wpływowego urzędnika z carskiego dworu memorandum następującej treści:

„(…) Budowa Kolei Transsyberyjskiej, przedsięwzięcie o tak niebagatelnym znaczeniu, wymagająca wydatków liczonych w setkach milionów rubli jest prowadzona bez jakiejkolwiek księgowania pownoszonych kosztów.

W zasadzie rejestry zawierają kwoty wpływające i wypływające. W skutek przepracowania i braków kadrowych, każdy z odcinków linii posługuje się własnymi metodami rozliczeń. W niektórych przypadkach rejestry były niczym innym a zbiorem kwitków, itd. Niewydolność rachunkowości odbiła się na budowie kolei. Z powodu niewłaściwego sposobu rozliczeń, należało przerwać projekt do czasu interwencji księcia Mieszczerskiego. Książę Mieszczerskij zebrał komisję, która wydała rozkazy dla inżynierów, by wykonać kolej bez względu na cenę. Te działania dały w pewnym sensie podkładkę dla różnorodności systemów księgowania”.

Ze względu na koszt, rozmiar i skalę trudności, Kolej Transsyberyjską uważa się za największe przedsięwzięcie inżynierskie na świecie.

* finansista, mąż stanu, premier, twórca brytyjskiej ekspansji w Afryce Południowej, założyciel potężnego przemysłu wydobywczego diamentów i Brytyjskiej Kampanii Południowoafrykańskiej (BSAC). Terytorium należące do BSAC nazwano jego imieniem dając początek Rodezji

Tekst pochodzi z: www.antykorupcja.gov.pl

Rosyjskie pociągi i wagony do przewozu samochodów RZD-Wagon-samochodowy

Rosyjskie koleje wprowadzają specjalne wagony do przewozu samochodów
W Rosji oficjalnie wprowadzono już w 2011 roku wagony do przewozu samochodów. Pierwszy taki pociąg odbył udaną podróż do Helsinek. Geografia przewozów cały czas się rozszerza, tego typu wagony jeżdżą też do Soczi i Astrachania. Oprócz tego trwają już rozmowy z Ukrainą.

Obecnie dostępne trasy to:
Moskwa – Astrachań
Moskwa – Helsinki
Moskwa – Pietrozawodsk
Moskwa – Psków
Moskwa – Sankt-Petersburg
Moskwa – Soczi – Adler
Adler – Soczi – Moskwa
Adler – Soczi – Sankt-Petersburg
Astrachań – Moskwa
Astrachań – Sankt-Petersburg
Helsinki – Moskwa
Sankt-Petersburg – Soczi – Adler
Sankt-Petersburg – Astrachań
Sankt-Petersburg – Moskwa
Pietrozawodsk – Moskwa
Psków – Moskwa

Podróż na trasie Moskwa-Helsinki-Moskwa z prywatnym samochodem kosztuje około 450 euro. Wszystko, co powinien zrobić kierowca, to kupić dla siebie bilet i dla swojego samochodu. Przy czym do Helsinek – fińskiej stolicy i z powrotem będą jechać tym samym pociągiem.

W dniu wyjazdu samochód jest umieszczany w specjalnym wagonie, właściciel środka transportu może zrobić to osobiście lub zlecić to ładowaczom terminalu kolejowego. Najważniejsze, aby wniosek został złożony w terminie – co najmniej 5 dni przed planowaną podróżą. Jednak najlepiej zrobić to wcześniej – mówi wicedyrektor generalny Federalnej Firmy Pasażerskiej Władimir Kalapin:

Mogą Państwo składać wnioski do 45 dni przed podróżą. Gwarantujemy pasażerom, którzy składają wnioski dotyczące przewozu samochodu, wolne miejsca. Przypuszczamy, że w okresie większego zapotrzebowania na przewozy wagon będzie jeździł codziennie.
W celu rejestracji przewozu samochodu jego właściciel powinien mieć odpowiedni wniosek, bilet na pociąg oraz paszport zagraniczny z ważną wizą do Rosji. Oprócz tego potrzebne są dokumenty na samochód, w tym dowód rejestracyjny, prawo jazdy odpowiedniej kategorii i ubezpieczenie „Zielona Karta” – podkreślił Władimir Kalapin.

Tego typu wagon specjalny może pomieścić od trzech do pięciu samochodów w zależności od ich wymiarów. Przy czym maksymalne wymiary pojazdu są tu ograniczone. Na przykład, na razie nie ma możliwości transportowania miniwanów. Po załadowaniu na zamkniętą platformę, samochody są mocowane „na sztywno” i wyruszają w podróż.
W przypadku wjazdu od strony Helsinek samochody przechodzą kontrolę celną, która trwa nie jak dotychczas pół dnia w przypadku przekroczenia granicy samochodem, ale trwa obecnie mniej niż godzinę – powiedział szef Wyborskiego Posterunku Kolejowego Siergiej Kołosow.

Czas przeprowadzenia kontroli jest ograniczony czasem postoju pociągu na stacji Wyborg, zajmuje to około 50 minut.

Przewożony samochód musi spełniać restrykcyjne, lecz proste wymogi:
– wewnątrz środka transportu nie powinno być bagażu za wyjątkiem: apteczka, gaśnica, koło zapasowe i trójkąt ostrzegawczy,
– szyby nie mogą być przyciemniane,

– samochód powinien być zaopatrzony w opony odpowiadające sezonowi, co jest tu wymagane fińskim prawem.

Rosyjskie koleje uważają ten projekt za mający bardzo dobre perspektywy, a zainteresowanie właścicieli samochodów potwierdza te przypuszczenia.

Kup-terazTak, jadąc do Rosji trzeba mieć ubezpieczenie turystyczne i to nie byle jakie ale… dość szczególne ubezpieczenie do Rosji, które spełnia pewne warunki.
Ale może po kolei i od początku…

Udając się w podróż do Rosji, należy mieć wizę. Jednym z warunków przyznania wizy do Rosji jest:
– posiadanie Ubezpieczenia zdrowotnego z pokryciem 30.000 Euro, ważne na terenie Federacji Rosyjskiej na okres pobyty w Rosji.
Jest to warunek konieczny, gdyż tak stanowi umowa podpisana między Rządem Rosji a Rządem Polski i nie ma od tego praktycznie żadnych odstępstw. Jako ciekawostkę dodamy, że obywatele Federacji Rosyjskiej jadący do Polski czy Unii Europejskiej, analogicznie też muszą mieć podobne ubezpieczenie do Polski lub krajów Schengen.

Zatem musimy mieć ubezpieczenie do Rosji z kosztami leczenia (skrót: KL) na co najmniej 30.000 euro i takie ubezpieczenie do Rosji musi być ważne na terenie Rosji i co istotne: całej Rosji,  a nie tylko np. w części Europejskiej czy Azjatyckiej Rosji. Jest to sensowne, bo Rosja to w końcu terytorialnie największy kraj na świecie. 🙂

logo ubezpieczenie RosjaObecnie te wymogi spełnia raptem kilku ubezpieczycieli – czyli nie każde ubezpieczenie nam się tu przyda!
Jednymi z kilku ubezpieczycieli, którzy spełniają te właśnie warunki są: TU Europa SA oraz Signal Iduna.
My omówimy ubezpieczenie do Rosji na przykładzie TU Europa SA, na stan obecny.

Ubezpieczenie do Rosji,
Towarzystwo Ubezpieczeniowe  TU Europa SA daje nam 2 możliwości:
– Ubezpieczenie Turystyczne „Elitar Partner”: Rosja i Ukraina – Każdy wariant.  i to właśnie omówimy!
– Ubezpieczenie Turystyczne Travel World: Cały Świat. Wariant standard ale, od: 30.000 Euro.

Ubezpieczenie Turystyczne „Elitar Partner”: Rosja, Ukraina, Rosja + Ukraina. Sprawdź ceny!
Przeznaczeniem tego ubezpieczenia do Rosji są dedykowane tylko 2 kraje, czyli: Rosja, Ukraina lub oba naraz Rosja + Ukraina. Jest to dokładnie przemyślane ubezpieczenie właśnie na potrzeby wizy Rosyjskiej lub wyjazdów na Ukrainę. Ma również bardzo atrakcyjne ceny – po prostu nie jest tanie. 😉  Wszystkie warianty tego ubezpieczenia są odpowiednie do wizy Rosyjskiej i spełniają nasze wymagania. Ubezpieczenie do Rosji Elitar Partner ma 3 warianty:
– Standard. Koszty Leczenia 30.000 Euro.
– Standard PLUS. Koszty Leczenia 35.000 Euro.
– ViP. Koszty Leczenia 40.000 Euro, wariant zawiera też Koszty Ratownictwa (KR) i następstwa nieszczęśliwych wypadków (NNW).

To ubezpieczenie do Rosji zawiera też 5 zwyżek i 2 zniżki…
Zwyżki to dodatkowe dopłaty do ubezpieczenia za pewne, specyficzne czynności w Rosji lub na Ukrainie:
epartner male1. Z tytułu wykonywanej na terytorium Federacji Rosyjskiej i Ukrainy pracy fizycznej: +25%
2. Z tytułu amatorskiego uprawiania sportów: +35%
3. Z tytułu wyczynowego uprawiania sportów: +45%
4. Wiek ubezpieczonego powyżej 65 lat do 70 lat: +10%
5. Wiek ubezpieczonego powyżej 70 lat: +15%
A zniżki czyli upusty do Ubezpieczenia, mamy podane tutaj za:
1. Grupa od 10 do 20 osób: -5%
2. Grupa powyżej 20 osób: -10%

Zwyżki lub zniżki są naliczane procentowo (%) do ceny podstawowego danego ubezpieczenia do Rosji w poszczególnym wariancie.

Podpowiedzi,
Z doświadczenia wiemy, że ubezpieczenie do Rosji powinno zawierać czasami konkretne warianty i zwyżki w szczególnych przypadkach. Tu podpowiadamy je i od razu objaśniamy jakie zalecamy.

A) Ubezpieczenie do Rosji na Elbrus, w góry…
Osobą jadącym na Elbrus a więc w Góry Rosji polecamy wariant ViP ze zwyżką +45% wyczynowe uprawianie sportu.

B) Ubezpieczenie do Rosji na zawody sportowe…
Osoba uczestnicząca w zawodach sportowych powinna mieć do swojego wariantu zwyżkę dotyczącą:

– amatorskiego uprawiania sportów: +35%, dla amatorów.
– wyczynowego uprawiania sportów: +45%, dla osób zaawansowanych dla których sport jest też zarobkiem.  
W zależności od formy i charakteru uprawianego sportu.

C) Ubezpieczenie do Rosji, jeśli jadę samochodem, motorem do Rosji…
Osoba jadąca samochodem czy motorem do Rosji, powinna mieć wariant ViP oraz zwyżkę Car Asisstance.

D) Ubezpieczenie do Rosji, kiedy startuję w biegu Maraton Moskwa, Petersburg…
Zalecamy wersję ViP ze zwyżką +45% wyczynowe uprawianie sportu lub dowolny wariant ale ze zwyżką +45% wyczynowe uprawianie sportu.

W przypadku pytań szczegółowych na temat ubezpieczenia do Rosji, bardzo prosimy o kontakt. Na pewno szybko odpowiemy 🙂
9:00-18:00 Poniedziałek – Piątek
Biuro: 33-49-80-801
Mobile: 600-114-350
Biuro@wadi.pl
GG: 3212547
   Skype: WADi 

Kup-terazSzczegóły ubezpieczenia do Rosji, zawarte są w OWU czyli Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia.
Szczegółowe definicje dotyczące ubezpieczenia do Rosji: https://wadi.pl/Ubezpieczenie-rosja-ukraina-vip.html
Wszelkie szczegóły dotyczące ubezpieczenia do Rosji i na Ukrainę np. ceny, zwyżki, zniżki itp są podane na chwile obecną tj. stan prawny z dnia: 04.05.2016.

Jak się spakować na majówkę? Poradnik dla nierozgarniętych podróżnych
Olga Wróbel

Pakowanie się

Pakowanie na krótki wyjazd
Już za chwileczkę, już za momencik – majówka! Początek sezonu rozmaitych wypraw, dalekich i bliskich. Dlatego warto zastanowić się: co jest zawsze w bagażu potrzebne, a co zawsze stanowi zbędny balast i ambaras?

Podróż! Przygotowania, reisefieber, a potem już sama radość, relaks, oczy pasą się nowymi krajobrazami (lub tym dawno niewidzianymi), mózg oczyszcza się w atmosferze niecodziennych miejsc, głosów i zapachów (nawet, jeżeli jest to tylko zapach średnio czystego dworca, przyznajcie – zawsze coś innego niż biurowy kurz i toner do drukarki). Oczywiście, inaczej należy spakować się na przechadzkę po Orlej Perci, inaczej na piknik z dzieckiem w miejskim parku, a jeszcze inaczej na romantyczną wyprawę we dwoje w dowolnym kierunku. Jednak są stałe punkty programu, których dla swojego dobra nie należy pominąć.

Dobre pakowanie zaczyna się od listy. W mojej głowie i dłoni jest ona zazwyczaj papierowa, ponieważ lubię wykreślać, czarrnym marrkerrem po białej kartce. Prawdopodobnie można sporządzić ją za pomocą jakiejś chytrej aplikacji, jeżeli jest się człowiekiem obeznanym z nowoczesnością.

O listach rzeczy do zabrania jako rytuale wprowadzającym do podróży czytałam ostatnio w książce „M Train” Patti Smith – poetka i wokalistka zawsze wozi ze sobą to samo: siedem podkoszulek, ogrodniczki, skarpetki z wyhaftowaną przy kostce pszczołą i kilka innych niezbędnych drobiazgów. Zmieniają się tylko wkładane do walizki książki i buty. Taka asceza wymaga jednak długoletniej praktyki, zacznijmy więc od niezbędnika bardziej rozbudowanego.

1. Oczywiste oczywistości
Bilety. Numery rezerwacji. Numery telefonów do osób, z którymi należy nawiązać kontakt na miejscu (dotyczy nie tylko szpiegów). Tak, mamy komórki, a komórki mają dostęp do Internetu i wszystko można wszędzie sprawdzić, tylko że nie zawsze. Bo sieć padnie. Bo bateria się rozładuje (zabrać ładowarkę).

W tej przegródce mieszczą się też okulary, drodzy krótkowidze. Nosicie soczewki. Świetnie. Spakujcie okulary. Macie je na własnym nosie? Doskonale. Zabierzcie zapasowe. Bo nie zna życia ten, kto nie dostał wrednego zapalenia spojówek, uniemożliwiającego wkładanie do oka ciała obcego i nie miał czym wzmocnić ostrości widzenia. A jeszcze mniej zna je ten, komu okno nie zgniotło okularów właściwych, gdy zapasowe były 500 km dalej.

Leki przeciwbólowe i przeciwbiegunkowe. Tyle powinno wystarczyć na krótkie trasy w pobliżu cywilizacji.

Dokumenty – eureka, no nie? Jednak przed wyjazdem warto przejrzeć portfel. Dowód osobisty, karta miejska, karty do bankomatów. Czy coś jeszcze będzie potrzebne? Warto przeczyścić przegródki z wszystkich „plastików”, które nosimy na co dzień. Pięć kart bibliotecznych, osiem lojalnościowych, kupon zniżkowy na dziesiąte frytki i karta upominkowa, na której chyba zostało 10 zł (a może już nie?) – one raczej w podróży się nie przydadzą. Chyba że do smarowania bułki pasztetem, kiedy jemy na łonie natury podczas wyprawy w trybie ekonomicznym.

2. Mapa (i terytorium)
Trochę oczywiste, a jednak nie. To przecież nie obóz harcerski, marszu na azymut nie będzie (chyba, że jednak jedziecie na obóz harcerski, ale wtedy i tak nie ma już dla was ratunku, przykro mi). Jednak jadąc gdziekolwiek, dobrze wcześniej sprawdzić na mapie, jak to miejsce wygląda. Klik, klik, mamy dostępne mapy satelitarne, z podglądem prawdziwej przestrzeni, co tylko chcemy. Dzięki temu można łatwiej dotrzeć na miejsce, bo w głowie ma się chociażby mgliste odwzorowanie relacji przestrzennych – czy nie jest dobrze wiedzieć z góry, że dworzec kolejowy w Nałęczowie oddalony jest od tzw. miasta o kilka kilometrów drogi przez pola i spacer z ciężkim plecakiem nie będzie przyjemną opcją?

3. Notes i długopisów kilka sztuk
Kategoria ludzi, która zadziwia mnie najbardziej? – „Nie mam nic do pisania” (klepanie się po kieszeniach, rycie w torebce). To jak zapiszesz pomysł na nową powieść i jej pierwsze zdania?! (wiadomo, najlepsze frazy pojawiają się wraz ze stukotem kół pociągu). Jak zanotujesz maila do reżysera, który dzwoni w przelocie i prosi cię o przesłanie portfolio? Jak w napadzie paniki (wiadomo, najlepszy pojawia się zawsze kiedy jedziesz autokarem i nie ma ucieczki od czarnych myśli i bolącego kręgosłupa) podliczysz pod kreską wydatki i wpływy w nadchodzących miesiącach i uznasz, że wcale cię na ten wyjazd nie stać? A kiedy autokar się zepsuje, skąd weźmiesz kartki, żeby pograć z towarzyszami w inteligencję/kartofle/kropki/okręty, czekając na zapasowy transport?

4. Chusta bawełniana, duża
Taka chusta ma wiele zastosowań. Można zrobić z niej szal, turban i szaloturban. Można owinąć sobie przewiane korzonki, przesłonić ciało (jak pareo) lub niefortunnie pozyskaną plamę na spodniach czy froncie bluzki. Rozłożyć na brudnym siedzeniu. Zawinąć w nią skarby, na przykład pół kilo zapiaszczonych muszli lub szyszki, lub wyrwaną naturze sadzonkę tego, co akurat chcecie widzieć w swym domowym ogródku. Można w chuście nieść małego kogoś lub ciężkie coś. Można przykryć nią zbyt mocno świecącą lampkę. A jak wam urwie kończynę podły los, to można obwiązać kikut.

5. Kubek termiczny
Mała rzecz, a cieszy. Zabieranie w podróż gorącej herbaty jeszcze nigdy nie było tak proste. Wiem, że najlepiej jest oczywiście siedzieć w kawiarence na rynku i pić podwójne latte z poczwórną pianką i syropem smakowym, ale mnie średnio na to stać (albo tak sobie mówię, i całą przyjemność szlag trafia). Równie miło jest na ławce na rynku, z kubkiem zawierającym ciepły napój uwarzony jeszcze w hotelu czy innym gościnnym miejscu (albo tak sobie mówię, bis).

6. Mokre chusteczki
Kiedy byłam dzieckiem, mama zabierała w trasę wilgotny ręcznik w plastikowej torebce. Dziś mamy na każdym rogu drogerię i chusteczki – do wyboru, do koloru (chociaż zazwyczaj są jednak białe): antybakteryjne, zapachowe, nawilżające. Ja wybieram zazwyczaj te do szorowania niemowlęcych pup: tanie, delikatne, dużo. Podobnie jak w przypadku chusty, mnogość zastosowań – można przetrzeć nimi brudną ławkę, zanieczyszczony sztuciec, własną twarz lub inną część ciała (dorośli też brudzą się w toaletach, smutne, wstydliwe, ale jednak tak się dzieje), wypucować dziecko i deskę klozetową, zrobić sobie kompres na spieczone słońcem liczko (następnym razem pamiętać o kremie z filtrem).

7. Odrobina prowiantu
Nie mówię, że od razu jaja na twardo i spieniony kompot truskawkowy w bidonie. Ale dobrze mieć cokolwiek do jedzenia i cokolwiek do picia. Orzechy w czekoladzie, batona z ziaren, suchary ryżowe, butelkę wody. Nawet, jeżeli podróż z punktu A do punktu B powinna trwać niezbyt długo i mieć dość przewidywalny przebieg, zawsze może potoczyć się inaczej. Najczarniejsza droga w moim życiu wiodła z Pragi (czeskiej) do Warszawy. Nocny ekspres, po upojnym wieczorze w piwiarni wsiadłam do pociągu, pomachałam braciom Słowianom i zasnęłam z zamiarem powstania rankiem już na rubieżach Warszawy. Niestety, wichura uszkodziła trakcję i obudziłam się wprawdzie zgodnie z planem, ale pociąg nadal był za południową granicą. I nadal nie miał wagonu WARS. Wyobraźcie sobie tego kaca.

8. Prezerwatywy
Tak, tak. To już nie te lata, dziecko tęskni za matką, mąż lub inny narzeczony śle uwodzicielskie smsy z odmętów słomianego wdowieństwa (np. „Na ile stopni nastawić pranie?”), a w życiu bywa różnie i może wydarzyć się coś nieoczekiwanego. Nie ma co poddawać się czarowi chwili i zapewnieniom kochanka (oraz zdrowemu wyglądowi jego genitaliów). Seks bez zabezpieczenia jest niedobrym pomysłem, nawet, jeżeli apteka tak daleko, a kioski już zamknięte. Zostawiam na boku kwestie moralne, ale zawsze myślę, że wolałabym tłumaczyć się ze zdrady niż ze zdrady i zarażania partnera chorobą weneryczną (w najlepszym wypadku).

9. Książka
Wieczny dylemat: czy brać? Co brać? Ile brać? Bo ciężkie. Rozwiązałam go, kupując najprostszy czytnik (a jestem zagorzałą zbieraczką opasłych tomów i nie była to łatwa decyzja). Przechowuję w nim kilkanaście nieprzeczytanych pozycji, waży toto niewiele, ma wytrzymałą baterię i ładowanie USB, przez rok udało mi się go nie utopić, nie zgnieść i nie uszkodzić. Skarb. Co do samej idei, to książka jest mi niezbędna. Prędzej pojechałabym bez majtek. I nie zamierzam się z tego tłumaczyć.

10. Czego nie brać?
Nie polecam zabierania na urlop pracy. Nie chcę tu oszałamiać banałami, że trzeba się wyłączyć, spędzić wysokiej próby czas z rodziną lub z własną głową, a zlecenia przecież nie uciekną. Być może właśnie uciekną. Ale nie sposób ciągle zarabiać, czasem trzeba trochę pieniędzy wydać. Nie powiem wam jeszcze jak, bo sama się tego uczę.

Dobrze też odłączyć się od Internetu. Kolejny banał, ale to naprawdę miłe. Podobno Sokrates zawołał kiedyś na ateńskim targu: „Ile tu rzeczy, bez których jestem szczęśliwy!”. Jest też mnóstwo stron, których można nie przeglądać. Sami się zdziwicie.

Urlop/podróż/wyjazd to wbrew pozorom nie jest tak do końca czas na nadrabianie rozmaitych zaległości. Jeżeli przez cały rok nie możecie zebrać się do skakania na skakance (tak tanio, tak efektywnie, takie cardio, o boże, chyba wypadło mi serce!), to nie wciskajcie jej w ostatniej chwili do walizki. Jeżeli wynajmujecie okazyjne, tanie studio z aneksem kuchennym, ale w domu żywicie się głównie mrożonkami, nie ma sensu dźwigać „Kuchni włoskiej” w nadziei, że świeże warzywa i słoneczne endorfiny zmienią wasz stosunek do rondla i patelni. I tak dalej.

Teraz wiecie już wszystko! Szerokiej drogi!

Nowość dotycząca wizy Rosyjskiej.
Od 10.06.2015 roku, na blankiecie wizowym Federacji Rosyjskiej wklejanym do paszportu, jest przedstawiane zdjęcie osoby która wizę uzyskała. Jest to kolejny ciekawy element tej wizy, takie rozwiązanie stosuje już kilka krajów np. blankiet wizowy USA. Zatem składając wniosek wizowy ze zdjęcie, proszę być przygotowanym, że to właśnie zdjęcie zobaczycie Państwo… na swojej wizie 🙂
Przy okazji podajemy (pod obrazkiem) objaśnienia do wizy Rosyjskiej:
Wiza-RosjaOBJAŚNIENIA:
1 – Numer Wizy oraz krotność wizy („O” – Jednokrotna, „Д” – Dwukrotna, „M” – Wielokrotna)
2 – Data wydania Wizy
3 – Data ważności Wizy (Ważna od…, Ważna do…)
4 – Ważność Wizy (Ilość dni ważności wizy)
5 – Obywatelstwo
6 – Kod konsulatu Federacji Rosyjskiej (miasto) i Numer identyfikacyjny Wizy,
7 – Numer paszportu
8 – Data urodzenia i Płeć
9 – Numer zaproszenia
10 – Typ Wizy (Turystyczna, Tranzytowa, Biznesowa)
11 – Organ, firma, instytucja lub osoba zapraszająca
12 – Informacje dodatkowe na temat wizy (pobytu w Rosji, uprawnienia do pobytu)

Znaleźliśmy bardzo fajny i ciekawy artykuł, który polecamy:

laptopJak podróżować z laptopem samolotem lub pociągiem?
6 dobrych zasad, których nauczyłam się na własnych błędach

Joanna Kowalska 28.05.2015

Podróżowanie z laptopem
Nie wyobrażam sobie dalekiej podróży bez laptopa – chociaż dzisiaj większość rzeczy w internecie można już zrobić za pomocą smartfona, w pewnych sprawach laptop wciąż pozostaje niezastąpiony (do oglądania filmów, pisania tekstów, zrzucania zdjęć z aparatu itd.). Nie zawsze moje podróże z laptopem kończyły się dobrze, ale nie była to wina laptopa, tylko moja – nieodpowiednio go traktowałam. Ponieważ takie błędy kosztują, lepiej zawczasu wiedzieć, czego nie robić.

Błąd 1: Laptopa włożę do bagażu rejestrowanego, bo ciężki

Nigdy przenigdy tego nie rób. Ja zrobiłam raz i chociaż nikt mi go nie ukradł, to laptop tak się zagrzał w luku (leciałam do Azji), że zdołałam go uruchomić dopiero 4 tygodnie później, po powrocie do domu (tak, wiem, była to klasyczna złośliwość przedmiotów martwych). Tylko się nadźwigałam nieprzydatnego – jak się okazało – sprzętu, a chodziło przecież o to, żeby się nie przemęczać.

Na laptopa uwięzionego w walizce czeka wiele niebezpieczeństw: bagaż może zostać zgubiony, rozbebeszony i okradziony (szyfry? kłódeczki? phi), a nawet jeśli uda się tego uniknąć, pracownicy lotnisk raczej nie obejdą się z nim jak z pudełkiem kryształowych kieliszków. Twoja walizka, a w niej laptop, będzie rzucana z wysokości, przygniatana kilogramami innych walizek, wywracana do góry nogami i będzie mokła na deszczu. Widzisz to oczami wyobraźni? To dobrze.

Błąd 2: Gdzie mój laptop? A, tu jest
Nie chcesz stracić swojego laptopa w podróży? Nie spuszczaj z niego oka nawet na chwilę (czytaj: po prostu zawsze miej go blisko). Zdziwisz się, ile laptopów ginie podczas kontroli bezpieczeństwa – wtedy, gdy musisz go wyjąć z torby i pokazać pracownikowi, że to prawdziwy, działający sprzęt, a nie atrapa, w której trzymasz bombę lub narkotyki. Laptop już dawno jest – albo już go nie ma – po drugiej stronie punktu kontroli, a Ty dopiero czekasz na swoją kolej, by przejść przez bramkę bezpieczeństwa. Zawsze czekaj do ostatniej chwili z umieszczeniem laptopa na taśmie, bo nie wiesz, czy podczas przechodzenie przez bramkę nie będą czekały Cię jakieś trudności (choćby konieczność zdjęcia butów).

W samolocie laptopa lepiej nie wkładać też do schowka nad głową (ryzyko wypadnięcia w razie nagłego otwarcia się schowków, kradzieży i podróżowania w towarzystwie szklanych butelek z alkoholem, które mogą się rozbić). Trzymaj go na kolanach, a kiedy nie używasz – pod siedzeniem.

Jeśli z laptopem podróżujesz samochodem, nigdy nie zostawiaj go na siedzeniu pasażera, nawet jeśli chcesz tylko zatankować lub kupić sobie hot-doga na stacji. Trzymaj go w bagażniku, pod siedzeniem, albo chociaż przykryj kurtką. A samochód powinien być przez cały czas zamknięty.

Błąd 3: Laptop, szminka, brudne majtki – wszystko w jednym miejscu
Przewożenie laptopa w zwykłym plecaku, torebce a już zwłaszcza pod pachą, to proszenie się o kłopoty. Równie kiepskim pomysłem jest trzymanie go w chaosie innych przedmiotów. Szczególnie, gdy wszystkim precjozom towarzyszą splątane kable. Podróż to wpychanie bagażu w ciasne miejsca, przekładanie, potrącanie, pośpiech. Specjalny plecak lub torba na laptopa ma osobną komorę na komputer i przegródki na kable i inne akcesoria, dzięki którym laptop jest izolowany i unika wgnieceń i zarysowań.
Nawet jeśli podróżujesz tylko z bagażem podręcznym i dozwolona jest jedna sztuka, wiele regularnych linii lotniczych pozwala zabrać laptopa osobno, bez dodatkowych opłat. Czasem nie ma wyjścia – linia dopuszcza jeden (słownie: jeden) bagaż podręczny, więc także laptop musi się w nim znaleźć. Wtedy także rozwiązaniem jest plecak z osobną przegródką (np. z pianki), gdzie laptop będzie odseparowany od reszty przedmiotów, łatwo będzie go też szybko wyjąć i umieścić z powrotem w razie potrzeby.
I jeszcze praktyczna uwaga odnośnie torby(lub plecaka) – lepiej wybierać takie bez logo i nie wskazujące jednoznacznie na cenną zawartość. Torba na laptopa udająca najzwyklejszą torbę to mniejsza pokusa dla złodzieja.

Błąd 4: Laptop zawsze włączony
Mój laptop długo się uruchamia i strasznie mnie to denerwuje. Mimo wszystko podczas transportu zawsze powinien być całkowicie wyłączony. Hibernacja, uśpienie to nie to samo. Wyłączając komputer nie narazisz go na uszkodzenia np. podczas gwałtownego przenoszenia lub na to, że uśpiony nagle się włączy, wiatraczki zaczną pracować w torbie i laptop się w niej zagotuje (ciepło to wróg numer jeden laptopa, dlatego tyle się trąbi o tym, by nie trzymać go na kolanach).

Czy powinnam wspominać o tym, że pokrywa laptopa w chwili, gdy go nie używasz, powinna być zawsze dokładnie zamknięta? Zamykanie pokrywy chroni przed uszkodzeniem ekranu i/lub zalaniem klawiatury (np. serwowaną w samolocie lub pociągu kawą), poza tym w takiej formie laptop po prostu wygodniej mocno trzymać. Nie przenoś swojego cennego laptopa otwartego, nawet gdy do przejścia masz pięć metrów (lotniskowa podłoga bywa śliska i twarda, żeby zaproponować tylko jeden czarny scenariusz). Zawsze odłączaj też wszystkie kable i słuchawki (bardzo łatwo się w nie zaplątać) oraz wtyczki USB (te z kolei łatwo złamać). Może bzdura, może uznasz, że przesadzam, bo udało się przecież 500 razy. Ale 501. raz może być pechowy.

Błąd 5: Ja lubię upały na wakacjach, więc mój laptop też
Pisałam już o tym, że laptopy nienawidzą gorąca. Nadmiar ciepła skraca ich żywotność, niszczy płytę główną, może doprowadzić do wielu awarii. Zatykanie otworów wentylacyjnych laptopa to prosta droga do tego, by go usmażyć. Trzymanie laptopa w chłodzie to w pierwszej kolejności dbanie o to, by dobrze działała jego wentylacja, więc zwłaszcza przed podróżą warto ją wyczyścić (w serwisie lub można spróbować samodzielnie, wiarygodne instrukcje znajdziesz na stronach komputerowych).
Gdy laptop nagrzeje się (lub bardzo oziębi) od warunków zewnętrznych, zanim go uruchomisz, poczekaj aż wróci do temperatury pokojowej.

Błąd 6: Wszystko, co ważne, było tylko w tym jednym miejscu…
Zawsze może się zdarzyć, że mimo zadbania o ty, by laptop podróżował wygodnie, stabilnie, w chłodzie i pod Twoim czujnym spojrzeniem, któregoś pięknego dnia padnie na amen lub zostanie ukradziony. Wtedy zaczyna się prawdziwy dramat, bo sprzęt można odkupić, ale zawartości już nie. Pamiątkowe zdjęcia, dokumenty, hasła dostępu, zeznania podatkowe z ubiegłych lat, prawie skończona praca magisterska – ludzie tracili nie takie rzeczy. W dodatku na własne życzenie, bo cenne dane zawsze powinny mieć swoje kopie – przechowywane bezpieczne na dysku zewnętrznym w domu, w chmurze itd.

Rób regularny backup i – na litość boską – nie trzymaj w laptopie rzeczy, które mogą sprawić, że ktoś np. bez problemu włamie się do Twojego konta w banku lub przejmie Twoją tożsamość i po latach dowiesz się o tym, że masz kredyt (w takich praktykach pomaga złodziejom chociażby brak hasła do uruchomienia działania systemu, zapisywanie haseł dostępu do przeróżnych kont w pamięci przeglądarek, trzymanie na dysku twardym wrażliwych, poufnych danych itd.). Hasło do laptopa powinno być trudne do rozszyfrowania, ale nawet wtedy uważaj, co w nim trzymasz. Laptop to rzecz wyjątkowo osobista, a to może stać się dużym problemem, gdy wpadnie w niepowołane ręce.

Mam nadzieję, że wystraszyłam Cię na tyle, że każda Twoja kolejna podróż z laptopem będzie bezpieczna. Nie chodzi przecież o to, by zostawiać go w domu, w podróży na pewno się przyda. Udanych wyjazdów!

laptop2

Walizka2Jadąc na urlop, wczasy, do sanatorium czy do uzdrowiska, zabieramy dużo rzeczy i pakujemy walizkę. Czy lubicie Państwo męczyć się z ciężkimi Walizkami? Nosić je po peronach, dworcach, schodach?
Zapewne jak każdy…  powiecie: NIE. Bo faktycznie nikt tego nie lubi w podróżach.
I tu pojawia się kolejny nowy trend polskich turystów. Walizkę można wysłać osobno! Tak, jest to możliwe i coraz bardziej popularne.

Coraz więcej naszych turystów, zamiast „walczyć” z walizką podczas podróży decyduje się nadać ją na miejsce docelowe… sprawdzonym Kurierem, my preferujemy tu: DHL lub GLS.
Walizkę można nadać przed wyjazdem i praktycznie następnego dnia jest już… w sanatorium, hotelu czy pensjonacie jeśli mówimy o Polsce. To bardzo wygodna forma czy droga? Właśnie nie! Koszt w zależności od wagi i wymiarów walizki jest w granicach od 49~99pln. Walizka jednak powinna spełniać pewne wymogi:
Waga: do 31 kg
Wymiary maksymalne do: 60 cm x 60 cm x 140 cm (Długość x szerokość x wysokość)
Oczywiście można nadawać i większe walizki oraz cięższe jednak wiąże się to z dużo większą ceną.
Walizki turyści zaczynają też nadawać do Niemiec, Włoch, Grecji, Egiptu i innych krajów. W przypadku UE jest to nieco prostsze natomiast w przypadku zagranicy obowiązują pewne zasady i reguły w zależności od kraju.
Nasze Biuro Podróży WADi „Na Wschód” tylko w tym roku nadało już 3 takie przesyłki-walizki. Walizkę z pensjonatu, uzdrowiska czy hotelu można w podobny sposób odebrać. Nadana zwrotnie trafia bezpośrednio do naszego Biura Podróży WADi, gdzie po podróży można ją spokojnie odebrać.
Zatem wcale nie trzeba się męczyć i siłować z ciężką walizką 😉
W tym celu zapraszamy na stronę: Dhl.wadi.pl

pakowanie plecakaTen dylemat od zawsze towarzyszy prawdziwym turystom: Jak spakować własny PLECAK? na wyjazd, wyprawę czy wycieczkę. Technik jest wiele, wiele jest też „szkół pakowania”, ponoć ktoś napisał na ten temat i prace magisterską choć to tylko plotka. Najlepsi pod względem pakowania plecaków są jednak… Harcerze. Zatem przedstawiamy tą właśnie szkołę pakowania Plecaka „po Harcersku”.

Pakujemy się od dołu, czyli najpierw dajemy rzeczy na dnie plecaka. Potem stopniowo go zapełniamy, a na końcu kieszenie boczne, troczymy czyli dołączamy na górę i na dół np. karimatę, namiot itp.

DÓŁ.
Na sam dół daj rzeczy które będziesz najmniej używać, śpiwór, buty na zmianę, książki, dodatkowe ubranka, brudne ubrania. Tu jest trudny dostęp, więc tu dajesz to co najmniej będzie potrzebne podczas marszu czy podróży.

ŚRODEK.
Tu daj rzeczy które mogą być potrzebne, ale nie w pierwszej kolejności jednak aby był do nich dość szybki dostęp. Można dać tu resztę ubrania, prowiant, prezenty… to miejsce jest najlepiej chronione w plecaku z wszystkich stron! ale też najbardziej można tu coś… zgnieść jeśli jest delikatne.

GÓRA.
Tu daj rzeczy które mogą być szybko potrzebne, kurtkę przeciwdeszczową, kanapki, rzeczy podręczne, czasem mydło, mały ręcznik. Tu musisz mieć łatwy i szybki dostęp do tego co pakujesz.

KIESZENIE.
Z boku daj bilety, mapę, kompas, GPSa, klapki, czasem przybory toaletowe, ręcznik, to miejsce z szybkim i łatwym dostępem, rzeczy które często będą potrzebne nawet w marszu czy podróży. Jeśli masz górną kieszeń to fajne miejsce na dokumenty czy paszport chociaż portfel i paszport zalecam mieć zawsze przy sobie! a nie w plecaku!

TROCZENIE.
Na samej górze daj albo karimatę, albo namiot. Zalecam lekka karimatę, przymocuj ją trokami (paskami, sznurkiem). Na dole plecaka daj namiot. Wszytko przytrocz tak aby: nie skakało, nie obijało o kark czy nogi, było sztywno połączone. Nie powinno luźno dyndać, zwisać czy latać.

No i to chyba tyle… oczywiście sposób pakowania zależy też jaki mamy transport, gdzie jedziemy, czy jest to długi czy krótki wyjazd… Są też wyjątki od reguły, jednak podaję najbardziej uniwersalny sposób, sprawdzony setki razy w realnych sytuacjach. 😉

Acha, zapomniałbym o jednym, właściwie o dwóch zasadach pakowania, tak na koniec i półżartem:
Pierwsze prawo wagi plecaka: „Od przybytku głowa nie boli, bolą plecy bo wszytko trzeba na nić nosić”
Drugie prawo wagi plecaka: „Waga Plecaka rośnie wprost proporcjonalnie do każdego kilometra marszu”

zapakowany

Korzystanie z serwisu blog.wadi.pl, wadi.pl oraz wadi.com.pl jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu WADI
Opublikowane na stronach wadi.pl oraz wadi.com.pl informacje nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego.

Instalacja: Artur Piszczek - WADi © Technika.WADi.pl

Wpisy (RSS) i Komentarze (RSS)

statystyka